Niektórzy wierzą w magiczną moc Księżyca, którego światło przyciąga jak ćmy wszystko co dziwne, niezwykłe, straszne i będące zabójczo przystojne, ale posiadające kły :) Według nich jego fazy decydują o tym, czy świeżo posadzona fasolka szparagowa wyda odpowiedni plon, czy planowane farbowanie włosów nie skończy się wielkim płaczem, czy ten kudłaty, nowy sąsiad spod 3 nie wślizgnie się do nas nocą żeby rozszarpać nam gardła we śnie... :) Po dzisiejszym dniu dochodzę jednak do wniosku, że to Słońce jest górą - mimo wybitnie mroźnego wiatru miasto zalała nagła, obezwładniająca fala nagości. Jak to jest, że wystarczy jeden słoneczny dzień, żeby ludzie zaczęli zrzucać z siebie tony odzieży wierzchniej i pokazywać światu odsłonięte dekolty, gołe nogi czy ramiona? Czy aż tak tęsknimy do wiosny, że jesteśmy w stanie zaryzykować odmrożenia, byle tylko poczuć cieplejszy promień na klacie? Chociaż temperatura w zupełności uzasadniała założenie wełnianego płaszcza, czapki, szalika i rękawic, to w parkach i na ulicach zaroiło się od wiosennych kurteczek, apaszek i sweterków. Sama dałam się ponieść chwili i na grzbiet zarzuciłam świeżutką wyprzedażową zdobycz - skórzaną ramoneskę ze Stradivariusa. Nie była to moja najlepsza życiowa decyzja, ale patrząc na innych krejzoli pomykających beztrosko w kardigankach (lub bez) doszłam do wniosku, że jednak są ludzie głupsi i bardziej nieodpowiedzialni ode mnie :> Pocieszające :>









kurtka / jacket Stradivarius
spodnie / trousers Tally Weijl
top Reporter
botki / boots Parfois
szalik / scarf Parfois
torebka / bag no name, second hand
A na koniec Szafa rzecze...
:)
<3