Ooo tak, wiosna jest naprawdę supcio, po tych kilku cieplejszych dniach aż chce się żyć :) Wczorajszy Dzień Wagarowicza spędziłam - a jakże - na wagarach, może nie do końca pełnoprawnych bo a) moja edukacja już się zakończyła i b) miałam wolny dzień według pracowniczego grafiku. Tak czy owak miałam możliwość cieszyć się pięknym dniem i postanowiłam uczcić go spacerem, niestety klasyczny toast piwkiem w plenerze był w moim wypadku nieosiągalny (tak bardzo tęsknię za Redd'sem... :( ). Poniżej parę zdjęć i debiut kilku części garderoby, których wcześniej nie miałam możliwości pokazać.
Mamo, przepraszam że nie mam skarpetek, jestem taka bezmyślna :*
trencz / trench Camaieu
bluza / blouse Parfois
spodnie / pants Zara
szpilki / heels New Look
<3