Moim życiem rządzi Prawo Murphy'ego, które nie pozwala mi cieszyć się piękną pogodą. Piękna pogoda to coś, co przytrafia się innym, kiedy ja akurat spędzam cały dzień w pracy. Jednak kiedy okazało się, że zarówno ja jak i T. dostaliśmy wolny weekend, zaczęłam śledzić prognozy pogody - z napięciem, ale bez większego entuzjazmu. A kiedy nastał piątunio i wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały ciągle, że kolejne dwa dni będą ciepłe i słoneczne, zaczęłam odczuwać lekki niepokój. Nie oglądam telewizji, nie jestem na bieżąco z katastrofami, wypadkami, wojnami, podatkami i innymi nieszczęściami, a sytuacja była tak nieprawdopodobna, że przekopałam internet w poszukiwaniu newsów na temat zagłady nuklearnej, wybuchającego Słońca albo szczególnie zjadliwej dziury ozonowej, która rozwarła się nad Polską. Snułam teorie spiskowe, domysły... I nic. Piękny, pełen ciepełka weekend trafiał mi się ot tak. Oczywiście gdzież indziej można go było spędzić jak nie nad naszym pięknym Bałtykiem, spakowaliśmy więc kanapacze, termos z herbatką, aparat i pogalopowaliśmy na pociąg, który miał nas zawieźć na przygodę :)












trencz / trench-coat Camaieu
spodnie / trousers Mosquito
bluza / blouse New Look
buty / sneakers Nike Dual Fusion Run
torebka / bag Parfois
jedwabna apaszka / silk scarf Parfois
okulary / sunglasses VintageShop
<3