Czy to ptak? Czy to samolot? Nie! To Szafa na rowerze! :)
Generalnie jestem człowiekiem, który brzydzi się aktywnością fizyczną. Jednak odkąd objęłam w posiadanie mojego wintydż Peugeota (T. kazał mi napisać, że to on mi go sprezentował - co zresztą jest zgodne z prawdą), nie mogę się doczekać kolejnych wolnych dni, które pozwolą mi się nim cieszyć. Wpływa też na to bardzo dobrze rozwinięta infrastruktura rowerowa w mojej okolicy, ścieżki są poprowadzone praktycznie wszędzie, pod nosem mam Park Kasprowicza i Las Arkoński, jeziorka Goplana i Głębokie, więc jest gdzie jeździć. Już na wstępie poleciało dynamo i obleśny bagażnik na rzecz przyszłego wiklinowego koszyczka (<3), do wymiany jest też siodełko, bo dupsko boli niemiłosiernie - a mówi się, że tkanka tłuszczowa dobrze amortyzuje :< T. również się cieszy, bo powiększył się jego piwniczny park maszynowy i ma kolejną zabawkę, przy której może dłubać. Jeden rower - tyle radości :D
Głębokie przemyślenia nad kunsztem lakiernika
I mały pasażer na gapę - słodka gąsieniczka <3
T. i jego Huragan
Zdjęcie rodzinne
:)
<3






