Obserwatorzy

wtorek, 13 grudnia 2011

Dancing in the rain

Cały dzień jestem wybitnie nieogarnięta.
Pobudka o 7:30 - pochorowała mi się dziewczyna i ktoś musiał stanąć za nią na promocji. O 9:00 telefon, że akcja odwołana z powodu pogody. Z ulgą włażę pod kołdrę. Kolejny telefon - dziewczyna zostawiła strój na innej placówce i trzeba po niego jechać. Fuck. Na dworze leje, wiatr urywa dupę, a budowa szybkiego tramwaju sprawia, że moja ulica wygląda jak średniowieczny trakt - błoto i glina po kostki. Zaje**iście, uwielbiam takie rekreacyjne wypady na miasto. Dobrze, że chociaż T. wrócił z uczelni na tyle szybko, że była jeszcze możliwość uwiecznienia mnie przy dziennym świetle. Mokre włosy i spływający tusz zawsze spoko :]

outfit:
płaszcz Orsay
kiciuś szafa babci
rajty New Look
botki allegro
niciana sukienka SH "Kreator"
torebka SH "Kreator"
biżu www.katherine.pl, W. Kruk






<3

7 komentarzy:

  1. Fantastyczny płaszczyk. Niby teraz kolory spotyka się co krok, ale bakłażan? Niekoniecznie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. genialne te rajstopy :D i torebka!! Wyjdę na wredną, ale dobrze, że Cię przegnało, bo dzięki temu mamy fajny zestaw do oglądania :D. Przyłączę się do opiewania płaszczyka!! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. hehe, dzięki :* choć w pewnej części to perspektywa i obcas 11 cm.

    omfg.... NIe... ja tam wolę swojego, tym bardziej, że jak go siostra (z którą mieszka) uświadomiła, co robił (nic nie pamiętał), to się korzył u nas z dużą Merci :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem zakochana w kolorze tego płaszcza :))

    OdpowiedzUsuń

add some more! <3